Poranek, kawa i promienie słońca na liściach… Czasem jeden obraz potrafi otworzyć drzwi do refleksji. Dziś dzielę się małym momentem, który dla mnie stał się czymś więcej niż tylko widokiem za oknem. Zapraszam Cię do przeczytania nowego wpisu na blogu „W dotyku dnia”. Może i Ty odnajdziesz w nim coś swojego?
W dotyku poranka Kiedy jadłam śniadanie, już po porannej kawie, spojrzałam przez okno. Znowu mnie to urzekło – słońce przebijające się przez liście. Taki prosty moment, a ma w sobie coś magicznego. Światło pada na rośliny, oświetla każdy listek z osobna, jakby chciało je obudzić. Jeszcze nie do końca rozumiem głębię tego zjawiska, ale czuję, że ono chce mi coś powiedzieć. Wiem, że gdy w ciszy nad tym pomedytuję, dotrę do tej odpowiedzi. To światło to przecież siła życia. Poranek, wzrost, oddech natury. Pasuje idealnie do tego, co noszę w sobie, i do tego miejsca, które tworzę tutaj – w „Dotyku dnia”. Bo ten dotyk słońca na wierzch liści to jak dotyk życia – cichy, ciepły, nieśmiały, ale prawdziwy. Czasem między liśćmi pojawia się pajęczyna. Nie przepadam za pająkami, nie życzę sobie spotkać ich zbyt blisko, ale z dystansu potrafię zobaczyć w tym piękno. Delikatna nić błyszcząca w promieniach słońca – jakby ktoś połączył rośliny srebrną nicią. Gdzieś obok przelatują owady, pt...